Nic tak nie rozpalało do czerwoności legnickich kibiców jak odejścia naszych piłkarzy do Zagłębia Lubin…

Stały fragment gry (3) – Panorama Legnicka, 26 stycznia 2016

Nic tak nie rozpalało do czerwoności legnickich kibiców jak odejścia naszych piłkarzy do Zagłębia Lubin…

Zaskakująco dużo dzieje się w przerwie zimowej na krajowym rynku transferowym. I dobrze, ruch w piłkarskim interesie jest wskazany. Oczywiście nie brak w całej tej zawierusze kontrowersji. Nic tak nie rozgrzało kibiców i dziennikarzy jak sprawa transferu Kaspera Hämäläinena z Lecha Poznań do stołecznej Legii. Ktoś powie, że kibice Kolejorza mają prawo, po raz kolejny, czuć się zdradzeni. Ja powiem, tak wygląda skomercjalizowany i profesjonalny sport. Piszę o tym, dlatego, bo również w Legnicy dochodziło do podobnych sytuacji. Nic tak nie rozpalało do czerwoności legnickich kibiców jak odejścia naszych piłkarzy do… Zagłębia Lubin. Nie jest tajemnicą, że kibice obydwu klubów – delikatnie ujmując – nie darzą się sympatią. To ciekawe, że dla legnickich kibiców większym ciosem było odejście w grudniu 1994 r. wychowanka Wojciecha Górskiego niż wcześniejsze transfery takich gwiazd jak Daniel Dyluś czy Dariusz Baziuk. Górskiemu nie przebaczono nawet po latach, kiedy wrócił do Miedzianki. Dowodem na to jest bojkot jego książki biograficznej przez szalikowców klubu. Takie życie. Nie łatwo ma również Marcin Garuch, który w czerwcu 2011 r. zaliczył w drużynie z Lubina tylko testy. Kiedy nie przekonał do siebie trenera Urbana, wrócił do Miedzianki. Jak mogliśmy zobaczyć i usłyszeć na Stadionie Orła Białego, kibice tego nie zapomnieli.

Mnie zainteresowały dwa inne transfery na linii Miedź – Zagłębie. Miało to miejsce również w 1994 r. i poprzedziło transfer Górskiego. W lipcu rzeczonego roku na stanowisko dyrektora klubu Zagłębia przeniósł się wieloletni prezes Miedzi Zenon Hołówko. We wrześniu tego roku pracę porzucił trener Wiesław Wojno, który skuszony propozycją właśnie Hołówki, objął stery Zagłębia. Nie tylko kibice, ale i władze ówczesnej Miedzi były oburzone. Obu panów okrzyknięto zdrajcami i sprzedawczykami. Czy słusznie? Absolutnie nie! Obydwaj mieli prawo czuć się zmęczeni degrengoladą organizacyjno-finansową. Trafili do klubu z mocnym zapleczem finansowym, z piłkarzami na miarę walki o mistrzostwo kraju i europejskie puchary. To właśnie drużyna Wojny z Górskim, Przerywaczem i Dziarmagą w składzie wywalczyła awans do Pucharu UEFA. Można powiedzieć, że wszyscy wymienieni byli prekursorami profesjonalizmu na naszym lokalnym podwórku.

I również najbliższa historia może być pisana w podobny sposób. Coraz głośniej mówi się przecież o transferze Mateusza Szczepaniaka właśnie do Lubina. „Dziki” wprawdzie jest na wypożyczeniu w Podbeskidziu, ale trener Zagłębia Piotr Stokowiec od dawna zabiega o wychowanka Amico Lubin.

Na zakończenie, ku pokrzepieniu serc legnickich kibiców, przypomnę, że największe sukcesy Miedź zdobywała z piłkarzami w składzie, którzy trafiali na Orła Białego właśnie z Lubina. Pierwszy awans do II ligi pomogli wywalczyć tacy piłkarze jak Wałowski, Wichłacz czy Primel. W barażach o ekstraklasę ze Stalą Mielec walczyli m.in. Płaczkiewicz, Dyluś, Baziuk. Puchar Polski wznosili, obok trzech ostatnich, również Gierejkiewicz i Ciliński. Nie możemy o tym zapomnieć. Należy przypomnieć również rolę dyrektora Jerzego Kozińskiego, ale o tym w osobnym felietonie.

Maciej Matwiej

 

Wojciech Górski przed debiutem w Zagłębiu Lubin, 1995 r., archiwum W.Górski
Wojciech Górski – wychowanek Miedzi Legnica, który w grudniu 1994 r. podpisał kontrakt z Zagłębiem Lubin (fot. Archiwum W.Górski)
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s