Koniec pierwszoligowego sezonu, początek EURO 2016…

Stały fragment gry (23) – Panorama Legnicka, 14 czerwca 2016

 Koniec pierwszoligowego sezonu, początek EURO 2016…

Kolejny nieudany sezon Miedzi Legnica za nami. To prawda, jest progres w porównaniu do dwóch poprzednich lat, ale dla mnie to za mało. Nie cieszą mnie półśrodki i umiarkowane sukcesy. Co mam na myśli? Spieszę z odpowiedzią. Dla drużyny z takim budżetem, ambicjami, trenerem i kadrą, siódme miejsce w tabeli 1.ligi należy rozpatrywać w kategoriach porażki. Denerwują mnie wypowiedzi niektórych kolegów z Klubu Biznesu Miedzi, którzy mówią właśnie o umiarkowanym sukcesie. Pytam, jakim sukcesie? Tak, zgodzę się, że był zauważalny progres w grze obronnej. Pomoc i konstruowanie akcji przez tę formację też wyglądały przyzwoicie. Ale zabrakło najważniejszego, czyli goli. A to przecież sól futbolu. To właśnie ten aspekt pozbawił drużynę Tarasiewicza sukcesu. Jak wiemy trener pozostaje na kolejny sezon. Miejmy nadzieje, że uda się utrzymać również trzon drużyny, który wzmocniony dobrymi napastnikami będzie bił się o najwyższe cele. Tarasiewicz w kolejnym sezonie nie będzie miał już alibi. Gramy o awans i tylko to się liczy.

Miejmy nadzieję, że nasze lokalne futbolowe niepowodzenia zrekompensują nam reprezentanci na EURO 2016. Drużyna selekcjonera Adama Nawałki poleciała do Francji z ogromnymi nadziejami. Również oczekiwania naszych kibiców są duże. Czy uzasadnione? Wydaje się, że tak. Mamy naprawdę bardzo wartościowych piłkarzy. Jest w końcu prawdziwy kręgosłup drużyny: Łukasz Fabiańskie, ewentualnie Wojciech Szczęsny – Kamil Glik – Grzegorz Krychowiak i oczywiście Robert Lewandowski. Jak dodamy do tego młodego Bartosza Kapustkę, szybkiego Kamila Grosickiego, doświadczonych Jakuba Błaszczykowskieg i Łukasza Piszczka, kreatywnych Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego, to serce zaczyna się radować.  Kiedy jak nie teraz, prawda?

Bardzo ważny będzie pierwszy mecz z Irlandią Północną. Statystyki pokazują, że nie jesteśmy mistrzami otwarcia. Tylko raz w historii Polakom udało się wygrać w pierwszym spotkaniu wielkiej imprezy. Statystyki jednak nie grają. Czas na wygrane, czas na wyjście z grupy. W ekipie Nawałki jest potencjał i należy go wykorzystać.

To, co mnie martwi, to sprawy pozasportowe, na które nie mamy wpływu, a które mogą wpłynąć na przebieg imprezy. Mówię o realnym zagrożeniu terrorystycznym. Skoro francuskie służby specjalne ostrzegają, to coś musi być na rzeczy. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że służby porządkowe mają inne zmartwienia. Od kilku dni Francję trawi powódź, do tego ponownie strajkują roszczeniowi jak zawsze francuscy przedstawiciele związków zawodowych. Nie zazdroszczę organizatorom. Pozostaje wierzyć w ich profesjonalizm i życzyć spokoju.

Zakończę w duchu sportu. Oczywiście niech wygra futbol i najlepsi. Marzy mi się jednak, aby tym najlepszym był team Nawałki. Czuję, że serce wyprzedza rozum, ale co tam… W walce o Puchar Henriego Delaunaya na pewno będą się liczyć Niemcy i gospodarze. Lekceważyć nie można również obrońców tytułu Hiszpanów. Czarnym koniem mogą być Belgowie i Anglicy. A królem strzelców niech będzie Robert Lewandowski.

Maciej Matwiej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s