24.rocznica meczu Miedzi Legnica o Superpuchar…

Stały fragment gry (28) – Panorama Legnicka, 16 sierpnia 2016

24.rocznica meczu Miedzi Legnica o Superpuchar…

2 sierpnia minęła 24. rocznica pamiętnego meczu Miedzi Legnica z Lechem Poznań o Superpuchar Polski. Zdecydowanie więcej i częściej mówimy i piszemy o historycznym triumfie naszego klubu w Pucharze Polski. Pojedynek o Superpuchar, który był następstwem sensacyjnego sukcesu podopiecznych trenera Jerzego Fiutowskiego pozostaje jednak w cieniu.

Warto przypomnieć, jakie okoliczności poprzedziły i towarzyszyły rywalizacji Miedzi z „Kolejorzem”. Pozwolicie Państwo, że zacytuję fragment książki biograficznej Wojciecha Górskiego, w którym opowiadam wraz z ikoną legnickiego klubu o tych wydarzeniach:

-„ (…) gdy zasłużone świętowanie oraz urlopy zakończyły się, piłkarze Miedzi wyjechali na obóz przygotowawczy do Czechosłowacji. Z drużyną nie pojechali już Dariusz Baziuk i Daniel Dyluś, którzy zasilili szeregi Zagłębia Lubin. Skład został uzupełniony Mariuszem Olbińskim z Chrobrego Głogów, Zbigniewem Murdzą z Konfeksu Legnica oraz dwoma piłkarzami Zagłębia, Bogdanem Piszem i Mariuszem Urbaniakiem.

Właśnie na zgrupowaniu w Czechosłowacji do piłkarzy dotarła wieść z losowania drużyn w Pucharze Zdobywców Pucharów. Bardziej atrakcyjnego przeciwnika nikt w legnickim klubie nie mógł sobie wymarzyć. Los skojarzył „Miedziankę” z występującym we francuskiej Ligue1 AS Monaco. ASM było drużyną bardzo uznaną na europejskich arenach. Trenerem „Les Rouge et Blanc” był wchodzący na wielkie piłkarskie salony, aktualny trener Arsenalu Londyn, sam Arsène Wenger. W drużynie popularnych „Czerwono-białych” ze Stade Louis II występowały takie tuzy jak: Niemiec Jürgen Klinsmann, późniejszy mistrz świata Youri Djorkaeff czy wyśmienity bramkarz Jean Luc-Ettori.

Gdy piłkarze dowiedzieli się, z kim będą rywalizować w Pucharze Zdobywców Pucharów poczuli ogromną radość. Ktoś rzucił popularne hasło, że „jeśli spadać, to z wysokiego konia”. I to właśnie wtedy w piłkarzach wybucha bunt przeciwko trenerowi Fiutowskiemu. Zaraz po powrocie z obozu rada drużyny zainicjowała spotkanie z prezesem Zenonem Hołówką, na którym w zdecydowany sposób odmówiono dalszej możliwości współpracy z dotychczasowym trenerem. W datowanym na 27 lipca 1992 r. piśmie, złożonym na ręce prezesa, czytamy (pisownia oryginalna): – (…) zawodnicy sekcji piłki nożnej MKS „Miedź” Legnica informują, że w związku z licznymi incydentami na linii trener – zawodnicy, które trwały przez dłuższy okres czasu, a w ostatnim okresie przybrały drastyczne formy, nie widzimy możliwości dalszej współpracy z trenerem Jerzym Fiutowskim. Pismo podpisali: Dariusz Płaczkiewicz, Marcin Ciliński, Artur Wójcik, Cezary Michalski, Tadeusz Gajdzis, Dariusz Dziarmaga, Grzegorz Kochanek, Jarosław Gierejkiewicz, Andrzej Cymbała, Robert Bzdyk i Krzysztof Wojtkowski. Na pytanie, dlaczego zabrakło podpisu m.in. Wojciecha Górskiego, piłkarz odpowiada: – Podpisali się najstarsi zawodnicy. Ja byłem jeszcze młody.  Z młodymi nie konsultowało się takich strategicznych posunięć, i to jest zrozumiałe. Ale podpisałbym się pod tym pismem bez problemu. Wszyscy mieliśmy dość tego człowieka.

Co mogło być powodem tak radykalnego stanowiska piłkarzy? Przecież dzięki trenerowi Fiutowskiemu większość tych zawodników sięgnęła po największe trofeum w swojej karierze? Ktoś mógłby pomyśleć, że głównym powodem było obciążenie treningowe, którego drużyna nie wytrzymała. Nic z tych rzeczy. Powód był zgoła inny. Piłkarze nie wytrzymali po prostu karygodnego, chamskiego – nie bójmy się tego określenia – zachowania trenera. Fatalne relacje, które łączyły – a właściwie dzieliły – trenera z zawodnikami, potwierdzali również działacze klubów, w których pracował Jerzy Fiutowski. „Zamordysta” – to jedno z najdelikatniejszych określeń, jakie padało pod adresem trenera od moich rozmówców. – Despota i tyran. Gnębił mnie i kilku innych młodych zawodników na każdym kroku. Nie wiem dlaczego? Nie lubił wychowanków klubu, w których pracował? Z tych wychowanków, którzy zostali włączeni do pierwszego zespołu, za kadencji trenera Jastrzębowskiego, tylko ja wytrzymałem tę „szkołę” Fiutowskiego. Przeżyłem straszną drogę u niego. Karał mnie finansowo za najmniejsze przewinienia, nawet takie, których nie robiłem. Warsztat, jako trener miał i tego nie podważam. Ale jako człowiek, w podejściu do piłkarza, do drugiego człowieka był chamski, prostacki i ordynarny. Czepiał się nie tylko zawodników, ale i ich rodzin. Tego było za wiele. Nie wspominam go miło i nie będę wspominał nigdy, choć jak mówię, pod jego kierunkiem zdobyłem Puchar Polski. Powtórzę się, w podejściu do piłkarzy był bardzo kontrowersyjny. Tylko raz w mojej bogatej karierze spotkałem się z trenerem, który rzucał na treningu w piłkarzy kamieniami, albo kopał ich po tyłkach. Nie zapomnę też, jak podczas powrotu z meczu wyjazdowego trener nie pozwolił kierowcy autokaru zatrzymać się. Proszę sobie wyobrazić, że sikaliśmy do butelek, bo taki kaprys miał trener. Czy to normalne zachowanie? Czy to normalne relacje? – wspomina i pyta Wojciech Górski (…)

Emocjonalna wypowiedź Górskiego obrazuje, co tak naprawdę działo się w drużynie. Prezes Hołówko oraz dyrektor Jerzy Koziński nie mieli wielkiego wyboru. Przed tak ważnymi meczami – Miedź sposobiła się nie tylko do meczów z AS Monaco, ale też do prestiżowego spotkania z Lechem Poznań o Superpuchar Polski – postanowiono szybko zareagować. Po przedstawieniu Fiutowskiemu stanowiska drużyny, ten postanowił podać się do dymisji, którą zarząd przyjął natychmiastowo.

Po tak burzliwych wydarzeniach, drużynę postanowiono powierzyć duetowi trenerskiemu z Lubina. Pierwszym trenerem został Ryszard Bożyczko, w przeszłości asystent m.in. legendarnego Stanisława Świerka, a jego prawą ręką został Wiesław Wojno, młody, perspektywiczny i z nowoczesnym patrzeniem na futbol.

Już kilka dni później, 1 sierpnia 1992 r., na stadionie GOS w Lubinie, Miedź Legnica – jako zdobywca Pucharu Polski, spotkała się w meczu o Superpuchar Polski, z mistrzem kraju Lechem Poznań. Po wielce obiecującym początku, kiedy to „Miedzianka” prowadziła 2:0, podopieczni trenera Bożyczki nie dali jednak rady bardzo skutecznemu tego dnia „Kolejorzowi”. „Lokomotywa” trenera Henryka Apostela rozjechała Miedź 2:4. Całkiem dobry mecz rozegrał nasz bohater, który strzelił jedną z bramek. Aktorami tego meczu byli, w drużynie Miedzi: Płaczkiewicz (46, Primel) – Kochanek (70, Wojtkowski), Michalski, Przerywacz, Cymbała – Gajdzis, Górski, Ciliński, Wójcik – Dziarmaga, Olbiński; w zespole Lecha: Sidorczuk – Rzepka, Gębura (30, Krygier), Kornijec, Bereszyński – Kofnyt (30, Remień), Moskal, Skrzypczak, Podbrożny – Trzeciak, Araszkiewicz (50, Wojtala)”.[1]

Maciej Matwiej

[1] Maciej Matwiej, „Wojciech Górski – Jeśli w coś mocno wierzysz”, Legnica 2015

miedz 1992
Miedź Legnica przed pierwszym gwizdkiem meczu o Superpuchar Polski 1992 (fot. archiwum M.Matwiej)
Reklamy

4 Comments Add yours

  1. Robert pisze:

    Macieju pozwolę sobie na małe sprostowanie, powinno być Kornijec a nie Korniejew. Poza tą literówką artykuł super, gratuluję.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dziękuję Robercie! Oczywiście masz rację. Poprawiam… 🙂

    Polubienie

  3. Piter Pan pisze:

    Świetny artykuł. gratuluję. Więcej takich z historią klubu poproszę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki! Obiecuję, że będzie więcej historii legnickiego futbolu. I to takiej „retro” 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s